Madagaskar jest najmniej zglobalizowanym zakątkiem świata. Mieszkańcy wyspy są nadal wierni swoim unikalnym wierzeniom. Od wszelkich świąt kalendarzowych czy kościelnych ważniejsze są dla nich święta i uroczystości plemienne czy lokalne. Na przykład dla plemienia Sakalava największym świętem jest odbywające się co siedem lat rytualne obmywanie królewskich szczątków. Dla plemienia Antambahoaka największe znaczenie ma obrzęd Sambatra, podczas którego raz na siedem lat chłopcy wprowadzani są do świata dorosłych. Najważniejszym świętem rodzinnym jest famadihana, „przewracanie nieboszczyka”. Jedną z centralnych ról odgrywają w u wszystkich plemion Madagaskaru duchy przodków. Malgasze twierdzą m. in, że ich przodkowie są ogniwem łączącym żywych z Zanahary, czyli Bogiem- Stwórcą. Duchy przodków wypraszają u Boga to, co jest potrzebne żywym. Umarli są cały czas obecni wśród żywych i mogą wpływać na ich losy. Co z tego wynika? Z przodkami trzeba żyć w zgodzie! Gdy na przykład żywi obraziliby ducha przodka, to ten mógłby zacząć być złośliwy…

Rytualny pogrzeb odbywający się pięć do siedmiu lat po śmierci członka rodziny jest ważniejszy od tego, który odbywa się zaraz po śmierci. Zmarły jest wyjmowany z rodzinnego grobowca i przynoszony po raz ostatni do domu. Uroczystości trwają od trzech do nawet siedmiu dni i kończą się ponownym złożeniem zmarłego na jednej z półek w grobowcu. Powraca on tam owinięty w nowe szaty, kości są oczyszczone i odpowiednio złożone. Całe święto można porównać do bardzo dużego wesela w Polsce. Kilkuset gości, muzyka, jedzenie, alkohol… to uroczystość, w trakcie której nie brak zarówno hucznej zabawy, jak i intymnych chwil w gronie najbliższej rodziny.

Do połowy XX wieku najdroższe materiały do owijania kości zmarłych wykonywano na Madagaskarze z… pajęczych sieci. Oczywiście na kupno tego rodzaju jedwabiu mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi, na przykład królowie miejscowych plemion. Mieszkający na Madagaskarze przez wiele lat Anglik Simon Peers i Amerykanin Nicholas Godley przypomnieli sztukę tworzenia takich tkanin. Victoria and Albert Museum w Londynie wystawiło w 2012 roku szaty utkane przez nich według XIX-wiecznej malgaskiej technologii. Tworzenie ich zajęło ponad pięć lat, a o samej produkcji i o uzyskanym efekcie informowały wszystkie największe stacje telewizyjne. Może to pomysł na modę retro…

o księdzu
o klimacie