Opinie z podróży z Ziembą…

Fajnie i niestandardowo.  Zobaczyliśmy Madagaskar „od podszewki”, ten prawdziwy, a nie przygotowany specjalnie dla turystów. To, co przeżyliśmy nie da się opisać w dwóch zdaniach, warto było zobaczyć to absolutnie niezwykłe miejsce. Nieraz zdumiewała nas Arka znajomość tego niezwykłego kraju, języka i żyjących tam ludzi (nie tylko Malgaszy).

Grażyna i Wojtek

W sierpniu 2013 wpadła mi w ręce książka Arkadego Fiedlera – „Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo”. Po przeczytaniu książki pomyślałam, że byłoby fantastycznie tam polecieć. Fantastycznie i absolutnie nierealnie… Kilka tygodni później pojawił się plan, jakiś rok później wylądowałam w Antananarivo, gdzie na lotnisku czekał już na mnie Arek. Przed wyjazdem przeczytałam jeszcze kilka innych książek, ale rzeczywistość i tak mnie zaskoczyła. Madagaskar fascynuje i przytłacza, jest cudowny i straszny, piękno i oryginalność przyrody, czerpanie siły i szczęścia z najprostszych i najoczywistszych rzeczy, cywilizacyjne „nie zepsucie”, kontrastuje z niesamowitą biedą, mentalną krótkowzrocznością. Są na Madagaskarze miejsca, w których nawet w dzisiejszych czasach można poczuć atmosferę fiedlerowskiego Ambinanitelo. Można do takich miejsc trafić z Ziembą. Cudowne przeżycie. Ale są też fakty i miejsca które tak przytłaczają, że trudno pogodzić się z tym, że istnieją w tak pięknym miejscu… Z Arkiem poznaje się Wyspę taką, jaka w rzeczywistości jest. Te piękne i te brzydsze strony. Mieszka tam, zna język, realia, wie, jak rozmawiać z Miejscowymi i jak „załatwiać pewne sprawy”. Na pewno można zorganizować wyprawę na Madagaskar samemu, po jak najmniejszych kosztach, zresztą sama jestem zwolenniczką takich podróży. Ale nie zobaczy się tego prawdziwego Madagaskaru bez takiego Przewodnika, jakim jest Ziemba 🙂

Krystyna

Na Madagaskarze byłem z Arkiem na przełomie sierpnia i września 2013. Mogę potwierdzić, że jego program jest wyjątkowy. Jeżeli kogoś interesuje poznanie kraju od środka, jego kultury, życia codziennego, przysmaków regionalnych, wedrowanie poza utartymi szlakami, gdzie Malgasze mogą spotkać białego człowieka tylko kiedy przyjdzie Ziemba z ekipą, to zachęcam do wyjazdu na Madagaskar, wyspę, której nie można porównać z żadnym innym krajem. Program jest tak ułożony, żeby można było jak najwięcej zobaczyć i poznać. Nie spotkałem jeszcze pilota (a podróżuję od 10 lat), aby miał taką wiedzę, znał lokalny język, kulturę oraz przyzwyczajenia oraz zachowania tubylców, co powodowało, że pobyt był bezproblemowy. Ważne jest, że Arek stara się jak najwięcej swojej wiedzy przekazać uczestnikom. Mój wyjazd z Arkiem mogę podsumować krótko: rewelacja (a byłem tam aż 33 dni). Już myślę o ponownym odwiedzeniu cudownej wyspy Madagaskar – oczywiście z Arkiem Ziembą.

Włodzimierz

Zapragnęliśmy zobaczyć „Czerwoną Wyspę”, czy, jak niektórzy przewrotnie twierdzą – ósmy kontynent. Dotychczas większość wyjazdów organizowaliśmy sami, wraz z gronem wypróbowanych przyjaciół. Jednak zagłębiając się w przewodniki po Madagaskarze, straciliśmy przekonanie, co do możliwości samodzielnego zorganizowania eskapady. Szukając inspiracji w Internecie trafiliśmy na stronę „ziembazmadagaskaru” i nagle wszystko stało się łatwe i proste.
Spotkanie z Arkiem Ziembą. Od razu zapachniało przygodą. Właśnie tak, jak w książkach Fiedlera, Korabiewicza i Szklarskiego. Arek łączy w sobie poczucie humoru bosmana Tadeusza Nowickiego, wiedzę i kompetencje Jana Smugi i, co najważniejsze, ogromne poczucie odpowiedzialności Andrzeja Wilmowskiego. Kto czytał „Tomki” – wie o czym mowa. My określamy to umownie jako „pełne BHP”.
W trakcie prawie miesięcznego pobytu na Madagaskarze, zobaczyliśmy, dzięki Arkowi, jego operatywności a przede wszystkim biegłej znajomości języka malgaskiego, zakątki niedostępne dla przeciętnego turysty. Przemieszczaliśmy się wodą, lądem i powietrzem, w dłubankach i na statkach, pieszo, samochodami, wozami zaprzężonymi w woły, rikszami, pociągiem i samolotem. Zasmakowaliśmy w kuchni malgaskiej i zobaczyliśmy kawał przepięknej przyrody. Program został zrealizowany z nawiązką. Wystąpiła tylko jedna nieścisłość. Przed wyprawą Arek zapewnił nas, że zawsze ma awaryjny „plan B”. I właśnie to okazało się to nieprawdą, bowiem Arek Ziemba … zawsze ma jeszcze w zanadrzu plan C, D a może i E. Na szczęście, dzięki przestrzeganiu „zasad BHP” nie musieliśmy tego sprawdzać. Nawet plan B okazał się zbędny.
Madagaskar to jedno z tych magicznych miejsc, do których zawsze chce się powrócić. Jest jeszcze wiele zakątków na wyspie, których nie widzieliśmy, więc pewnego dnia zadzwonimy do Arka z prośbą o włączenie nas do jednej z grup zwiedzających. Oby były wolne miejsca.

Beata i Grzegorz

Grupowy wyjazd firmowy dla klienta korporacyjnego z branży elektronicznej:

W czasie dogadywania szczegółów dotyczących wyjazdu na Madagaskar Arek Ziemba powiedział, że bardzo lubi rozpieszczać uczestników swoich wycieczek. I sprawdziło się to w 100 %. Byliśmy rozpieszczani na każdym kroku. Wyjazd był zorganizowany perfekcyjnie. Program bardzo bogaty, różnorodny i przeplatający rozmaite formy aktywności; od trekkingu, przez niesamowity kontakt z fauną i florą Madagaskaru a zakończywszy na relaksie na pięknym Kanale Pangalanes. Świetne rozwiązania komunikacyjne, obok sprawnego, komfortowego przemieszczania się samochodami terenowymi, można było też posmakować przejazdu nawet najdziwniejszymi środkami lokomocji, co było niewątpliwą atrakcją poznawczą. Arek rozpieszczał nas też kulinarnie; jako kucharz (wygląd i smak sałatki przygotowanej przez niego na górskim biwaku zostaje w pamięci), jako doradca lokalnych przysmaków i eksperymentator w odkrywaniu nowych doznań kulinarnych (zakup egzotycznej płaszczki na kolację). Nieocenioną umiejętnością Arka jest jego znajomość języka malgaskiego oraz łatwość nawiązywania kontaktów z każdym spotkanym człowiekiem; dzięki temu, w wielu miejscach byliśmy życzliwie, serdecznie, prawie rodzinnie przyjmowani przez lokalną ludność; niezależnie czy była to egzotyczna;chatka z patyków; czy też elegancki hotel. Arek potrafi zarazić swoją pasją do Czerwonej Wyspy; ja czuję się już zarażona i wiem, że kiedyś chciałabym tam powrócić oczywiście pod opieką pilota Arka.

Asia

Z Arkiem Ziemba odbyłem 2 wyprawy do Ameryki Południowej. Pierwsza miała miejsce w lutym 2010 i nie mogę nic więcej powiedzieć prócz tego, ze wszystko odbywało się według programu a jak to było konieczne albo dawało nowe możliwości to było modyfikowane na potrzeby chwili. Następnego roku pojechałem z innym, podobno całkiem dobrym biurem do Afryki i wtedy mogłem zobaczyć różnicę w pilotowaniu wycieczek, bo po Ameryce z Arkiem byliśmy tą Afryką bardzo rozczarowani. W 2012 odbyłem drugą wyprawę z Arkiem, wraz z żoną do Brazylii. Był to wyjazd w trakcie karnawału, gdzie byliśmy na karnawale w Salvadorze i Rio. Ta wyprawa w odniesieniu do afrykańskiej pokazała nam jak dobrze zorientowaną osobą w danej sytuacji musi być przewodnik aby uczestnicy takich wypraw byli każdego dnia zadowoleni z jej trwania. Każdy uczestnik wyprawy jak i przewodnik ma swoje ja, ale od przewodnika zależy żeby wyprawy przebiegały sprawnie, zabawnie i minimalizowały zagrożenia i niebezpieczeństwa wynikające z takich wyjazdów. Myślę że jeśli będę wybierał się na następną wyprawą w kierunku, gdzie będzie kilku przewodników a wśród nich Arek, to wybiorę wyprawę z Arkiem.

Robert

Arek swoją pasję do Madagaskaru skutecznie przekazuje innym. Pokazał mi wyspę otwartych ludzi, niepowtarzalną przyrodę i klimat, miejsca nieskażone turystyczną komercją. Poznałam niesamowitą wyspę, było mnóstwo niezapomnianych relacji z ludźmi, możliwość obcowania z nimi, pozytywne emocje. Te wyjazdy dały mi niesamowitą satysfakcję. Po powrocie do rzeczywistości nic, tylko żal za utraconym rajem. Madagaskar to jest magiczna wyspa, która zmienia dotychczasowe widzenie świata. Wyspa przyciąga i woła do siebie. Byłam tam z Arkiem dwukrotnie i jeszcze chcę tam wrócić.

Małgorzata

Dla mnie to były niesamowite wakacje 🙂 Arkowi Ziembie mogę z czystym sumieniem wystawić szóstkę. Argumenty za tak wysoką oceną są konkretne. Pokazał mi zupełnie nieznany kraj, wraz z jego mieszkańcami cierpliwie tłumacząc wszystkie jego zawiłości i tajemnice. Ma dużą wiedzę na temat Madagaskaru i to nie tylko taką „przewodnicką-książkową”. Jego znajomość języka malgaskiego nieoceniona – daje poczucie, że wiele rzeczy w czasie takiej wyprawy „nie umknie”, nie zostanie straconych z powodu niezrozumienia. Program wyjazdu przemyślany niesamowicie- przeplatały się różne formy aktywności, atrakcji, nawet miejsca hotelowe, jadłodajnie – po „ciężych przeżyciach” lepsze – wpływające na „podniesienie psyche”:-) no a poza tym bardzo bardzo bardzo atrakcyjny i różnorodny, zupełnie niemonotonny. Organizacja całej wyprawy bez zarzutu – transport, prowiant, pralnia, gdzie jemy, gdzie śpimy, gdzie się bawimy, gdzie kupujemy:-) etc, etc, etc -zaplanowane, ale dające klientowi mozliwość wyboru i dopasowanie się do jego potrzeb jeśli wykracza to poza program np. kupowanie obrazów:-) Poza tym umie słuchać a potem szuka jak najlepszego rozwiązania nawet błahej sprawy. No i świetnie integruje grupę!

Asia

Byłem z Arkiem na Madagaskarze w 2011 roku. Świetnie wszystko organizuje w kraju, gdzie według moich obserwacji, niczego nie powinno dać  się zorganizować! Kropka nad i: tak, jak obiecał w czasie wyprawy, umieścił jedno z moich zdjęć z wyprawy w książce o Madagaskarze wydawnictwa Pascal. Wszystkim mogę udowodnić, że byłem w tym fantastycznym kraju! Drugi mój wyjazd z A. Ziemba to wyprawa do Ameryki Południowej. Byłem już wcześniej w Brazylii, ale tym razem dzięki doświadczeniu Arka udało nam się ją zobaczyć z zupełnie innej strony. Duża elsatyczność, nietypowe rozwiązania i pomysły to jego wizytówka.

Piotr

Chciałam bardzo serdecznie podziękować za wspaniałą wyprawę na Madagaskar i niezapomniane przeżycia. Wszystko zgodnie z planem i z przedstawioną ofertą a nawet, co niespotykane, więcej, bo były bonusy i niespodzianki. Wspominam nasze piękne spędzone chwile w dżungli i nie zapomnę też lemurów, które jadły mi z ręki. Kameleonów które pan Arek powynajdywał od najmniejszego do największego. Pan Arek to na Madagaskarze instytucja. Malgasze poznawali i pozdrawiali go na trasie jako atrakcję, że jest białym (Vaza) Malgaszem. Świetnie operował tym językiem aż nas zazdrość brała. Nie było rzeczy której pan Arek nie załatwił, zapomniałabym wspomnieć choćby o ukochanych plecionkach (koszykach) w różnych kolorach. Kupno tego to jak jazda bez trzymania, lepszego biznesmena od Arka nie było! Cały ten wyjazd to był jak skok na bungie. Bardzo chciałam podziękować Ewie, Ewie, Asi dwóm nowym Madagaskarskim królom Rudolfowi i Arkowi i całej reszcie grupy, wspaniały wyjazd chciałabym go jeszcze kiedyś powtórzyć ale tylko z Ziembą! Prawie bym zapomniała płaszczka w sosie własnym i krokodyl były wyśmienite. Mam jeszcze wiele do napisania choćby o wspaniałych widokach, miłych przeżyciach i niesamowitych doznaniach ale to była by już książka.

Luiza i Rudolf

W podróż poślubną pojechaliśmy z Arkiem na Madagaskar, znaliśmy go już z wyprawy do Ameryki. Madagaskar to prawdziwa przygoda. Wyprawa dzięki której poznaliśmy prawdziwą naturę wyspy, jej fascynujące i różnorodne krajobrazy i endemiczną faunę i florę. Dzięki Arkowi mieliśmy dużo kontaktów z mieszkańcami wyspy i dzisiaj nie jest już dla nas tajemnicą ich bardzo odmienna od naszej kultura i niesamowite obyczaje. Atmosfera w czasie wyjazdu świetna, organizacja wzorowa, wyjazd na Madagaskar to była jedna z tych wypraw, które zawsze kończą się za szybko.

Asia i Krzysztof

Madagaskar odwiedza niewielu turystów, a ci, którzy to robią, poruszają się zazwyczaj tym samym szlakiem. Ale nie z Arkiem Ziembą. On zna Madagaskar poza asfaltem, poza ścieżkami białych. Jego propozycja to prawdziwy raj dla wytrawnych i wymagających wędrowców. Droga Arka prowadzi przez Madagaskar niewątpliwie prawdziwy, uczestnicy jego wyprawy mogą zajrzeć do chat i garnków Malgaszy, zaznać przejażdżki najdziwniejszymi z pojazdów, poczuć malgaski styl życia każdym nerwem. Arka filozofia poznania każe omijać miejsca turystycznych spędów, co czyni jego wyprawy szczególnie cennymi dla tych, którzy dążą do poznawania dogłębnego, innego niż „turystyczne”, chętnie rezygnując z oklepanych symboli i miejsc. W podróży z Arkiem jest czas na wysiłek i czas na odpoczynek, jedno i drugie w 100%. Jest zrozumienie dla cudzych odczuć – kiedy któryś z uczestników chce się nasycić jakimś widokiem, Arek nie odbierze mu ani chwili z tego magicznego czasu. Żądnym przygody zapewni nieturystyczne miejsca, spragnionym luksusu – górę krewetek i homarów w najpiękniejszej restauracji świata.

Beata

Ameryka Południowa z Arkiem Ziembą była naprawdę fascynującym przeżyciem. Sama w sobie, przez połączenie bogactw natury i kultury daje mnóstwo wrażeń. Ale oferta jest przebogata, toteż trzeba z niej wybrać to, co jest w jakimś sensie szczególne. Arek Ziemba potrafi znaleźć takie rozwiązania, które pozwalają najbardziej znane i spektakularne miejsca uzupełnić ciekawostkami, dostarczającymi tak emocji, jak i satysfakcji poznawczej. Czy to będą dziwaczne akwedukty na odludziu, czy swojskie targi, pozwalające nasycić zmysły kolorami i zapachami, wzruszające przytulisko dla uratowanych małp, zachwycające kościółki w zapadłych dziurach albo powalające tandetą i złym gustem uroczystości religijne, każdy uczestnik wyprawy znajdzie dla siebie coś wciągającego. Otwartość i zdolność obserwacji pozwala Arkowi szybko rozpoznawać potrzeby innych i każdemu zapewnić dużą dawkę przyjemności, relaksu i zabawy dobranej specjalnie dla niego. Na wyprawie Arka silnie odciska się jego osobowość, czyniąc ją niepowtarzalną i odróżniając całkowicie od zwykłego turystycznego oglądania świata.

Beata

W czasie mojej pierwszej wyprawy z Arkiem do Ameryki Południowej przekonałem się, że to człowiek- orkiestra posiadający ogromną wiedzę o krajach, po których podróżowaliśmy. Znający realia i mentalność ludności tychże krajów. Doskonały organizator, wspaniały kolega, w jego obecności można być pewnym, że wyprawy, którym przewodzi będą na pewno bezpieczne i dobrze zorganizowane. Na drugiej mojej wyprawie z Arkiem byłem na Madagaskarze. Nikt tak dobrze jak Arek nie zna Madagaskaru. To jego życiowe hobby, spędza tam sporą część roku organizując wyprawy. Jego atutem jest znajomość języka malgaskiego, dzięki temu jego wiedza o tych ludziach, ich mentalności i realiach tam panujących jest ogromna. Jeśli Madagaskar- to tylko z Arkiem.

Wiesław

Jeśli zdarzyło ci się uznać Pożegnanie z Afryką za najpiękniejszy film o tym kontynencie, to z Ziembą w Kenii możesz poczuć się trochę jak Dennis Finch Hatton i Karen Blixen! Ja byłem w Afryce – zobaczyłem tętniącą afrykańskim zgiełkiem Mombasę, odwiedziłem tubylców w ich wiosce, wypoczywałem na kilometrowych, piaszczystych plażach Oceanu Indyjskiego, pożeglowałem gdzieś, het, prawie pod odległy Zanzibar. Odbyłem wreszcie bezkrwawe safari w filmowym Tsavo National Park, z bliska ciesząc oczy i obiektyw egzotyczną zwierzyną i wspominając to wszystko wieczorem, w obozie, przy tylko moim basenie luksusowego bungalowu.

Cezary

Arek zadziwia od pierwszych chwil pobytu (Kenia 2012, mój pierwszy wyjazd z Arkiem). Wspaniały kompan dla wszystkich uczestników podróży bez względu na wiek (mój 70 lat). Typ człowieka, którego odbierasz jakbyś znał Go od lat. Taktowny, z wyczuciem, tam, gdzie ma być, gdy jest potrzebny, doskonale zorganizowany. W tym samym roku byłem z Arkiem na Madagaskarze. Brak dróg, niewiele hoteli, mało elektryczności, wyjątkowo życzliwi ludzie, wspaniała, zróżnicowana przyroda. Szerokie rzeki i wysokie góry. Smaki i zapachy. Raj dla prawdziwych podróżników. No i Arek (którego znałem już z Kenii), na którego można zawsze liczyć. Ze swoim humorem i swobodą nawiązywania serdecznych kontaktów z grupą i z tubylcami. W mojej ocenie 11! (w skali 1 -10).

Alek

…czytasz …zatem trafiłeś tu szukając informacji o swojej wymarzonej podróży-może nawet „podróży życia”… dobrze trafiłeś – tu znajdziesz cenne informacje o Madagaskarze . Ale suche informacje to nie wszystko…

By to wszystko przeżyć potrzebujesz świetnego przewodnika, który traktuje swoja pracę z pasją, który świetnie rozumie malgaskie realia pełne sprzeczności, zna ich język, obyczaje, który zapewni Ci bezpieczeństwo na każdym etapie podróży, pokaże wyspę niedostępną dla zwykłych turystów, poza utartym szlakiem, właśnie taki jest Arek… a jeśli wymarzysz sobie pamiątkę z podróży …stare wiosła malgaskie z Pangalanes, czy „Małego Księcia” po malgasku …to i to dostaniesz. Właśnie taki jest Arek….

Monika D.

Dziękujemy Arkowi za przygotowanie i wspólną przygodę podczas pobytu na Madagaskarze. Wszystko (i jeszcze więcej) co jest na stronie Arka jest prawdą. Kupowaliśmy wspaniałe pamiątki na bazarach, jedliśmy codziennie ryż, krewetki i piliśmy ze 3-4 litry wody. Widzieliśmy tarasy z uprawą ryżu. Teren mieszkańcy zniwelowali szpadelkami. Oglądając zdjęcia zadajcie sobie pytanie, ile trudu ich to kosztowało. Arek to urodzony przewodnik. Doskonale poruszał się po trudnym terenie. Znajomość malgaskiego okazała się bezcenna i tylko Arek mógł zorganizować nasz pobyt na Madagaskarze.

Lidka i Irek

Świetna wyprawa, świetny pilot! Ciekawy program, dobra organizacja. Przez te 3 tygodnie mogliśmy poznać latynoskie klimaty i zobaczyć piękne miejsca. Dla nas jedne z najciekawszych punktów wyjazdu to, te nadprogramowe, które pilot proponował na miejscu – i oczywiście dzięki super grupie, która była otwarta i gotowa na wszelkie nowe wyzwania. Po tym wyjeździe wiem, że na pewno wrócę do Ameryki Południowej – mam nadzieję, że nie tylko raz.

Kasia i Maksymilian

Niesamowita wyprawa, niezwykłe miejsca! To była nasza druga wyprawa z Arkiem Ziembą do Ameryki. Trudno nawet stwierdzić, czy większe wrażenie zrobiły na nas hektolitry wody Iguazu, piękne andyjskie szczyty w Chile, solna pustynia w Boliwii, boskie Rio czy karnawał na północy Brazylii… Arek to świetny organizator, przewodnik i kumpel! Kiedy trzeba ostry negocjator na przykład na urugwajskim lotnisku a innym razem kompan podczas zabawy do białego rana. Spędziliśmy wspólnie cały miesiąc bez konfliktów i bez nudy! Nie mogę się doczekać, kiedy razem pojedziemy na Madagaskar!

Kasia i Maksymilian

Dlaczego Ameryka Pd. Mnie oczarowała? Pomimo, że taka odległa, że nie znam hiszpańskiego, że klimat nie zawsze przyjazny, bo w ciągu dnia gorąco, a wieczorem zimno, że złe samopoczucie związane z wysokością mi doskwierało? Odpowiedź jest jedna możliwa: dlatego, że byłam w Ameryce z Arkiem. Arek jest niewątpliwie zafascynowany tą częścią świata i swoja fascynację mi przekazał. Podróżowanie z Arkiem to sama przyjemność, dlatego, że zna on doskonale najpiękniejsze miejsca, zna ludzi , zna doskonale hiszpański, wie gdzie jest najlepsze jedzenie, i najlepsza kawa, prawie zna na pamięć rozkład jazdy autobusów pomiędzy Nazca a Arequipą – no w tym wypadku może trochę przesadziłam.. Podróżowanie z Arkiem to sama przyjemność bo można się skupić na samym podróżowaniu i poznawaniu nowych miejsc, a wszystko inne, cała organizacja dzieje się jakby sama. Tak naprawdę nic się samo nie dzieje, bo nad wszystkim ktoś musi czuwać . Do tego wszystkiego Arek ma w sobie dużo humoru, luzu, spokoju i dystansu do siebie i świata.

Bogna