My idziemy, my siedzimy, my idziemy na piwo. Gdy chcesz to powiedzieć po malgasku, to musisz się dobrze zastanowić, jakie będzie my?

Gdy Malgasz mnie pyta, co my tu robimy na Madagaskarze, to muszę użyć „my”:  izahay [my bez was!].

Gdy ja mówię do Malgasza: idziemy na piwo, przy czym Malgasz jest przez nas zaproszony, to będzie „my”: isikia [my razem z wami].

Zawsze trzeba powiedzieć: my z wami albo my bez was

a kawa?
wyjazd IX 2016

Bardzo ciężki, ale pasjonujący temat w języku malgaskim: zaimki wskazujące, czyli po naszemu: wyrazy typu: ta, ten, tamto… Obfitość form tych zaimków i stopień skomplikowania zagadnienia – niesamowity. To jakby przeciwieństwo czasów w malgaskim, które są tylko trzy: przeszły, teraźniejszy, przyszły i nikt tu nie bawi się w niuanse. Było, jest, albo będzie. Tyle Malgaszom wystarczy. Jeżeli chodzi o zaimki, są strasznie wybredni.

Uwaga więc! W malgaskim, jeżeli chcemy użyć zaimka wskazującego, musimy wziąć pod uwagę m. in:

– czy przedmiot jest widoczny, czy jest może schowany w pudełku

– jak daleko od mówiącego znajduje się przedmiot, rozróżnia się cztery stopnie: bardzo blisko, blisko, daleko, bardzo daleko

– wielkość przedmiotu i ewentualnie ilość

– uwaga! Czas… Tak, inny zaimek dla czasu teraźniejszego, inny dla przeszłego!

Tego samego zaimka użyjemy  dla czegoś ukrytego w pudełku jak i powietrza, które jest bardzo blisko, ale jest niewidoczne. Ale już kubek z kawą „dostanie” zaimek dla rzeczy widocznej… Inny zaimek dostanie kubek kawy, który przed chwilą tu był, ale już go nie widzę.

Oczywiście istnieją też zaimki dla przedmiotów, co do których nie wiemy, jak daleko od nas się znajdują.

Pora na zabawę w zakupy.

Io tondro io azafady! [poproszę rybę. Tą, która jest blisko, jest jedna, nie jest wielka i jest widoczna].

Iry mananasy iry azafady! [poproszę tego ananasa. Tego, który jest na tyle oddalony, że nie mogę go sam wziąć w rękę, jest pojedynczą rzeczą i jest widoczny – i to wszystko widzę teraz].

Irery akondro irery azafady! [poproszę te bananay. Te, których jest więcej niż jeden, leżą teraz poza zasięgiem moich dłoni i są widoczne.]

Wszystkie przydługie informacje zawierają się w takich słówkach jak io, iry, irery, których w malgaskim występuję mnóstwo.

Na koniec rodzynek:

Teto ny mananasy. – tutaj leżał lub był ananas. Teto – tutaj w czasie przeszłym była rzecz, która była bardzo blisko, była jedna, była widoczna i nie miała ogromnych rozmiarów. Wszystkie te informacje zawarte są w wyrazie… teto!


 

o klimacie
o wężu

W temacie włosów zwyczaje na Madagaskarze są następujące:

– panowie krótko, zarost niedopuszczalny. Gdy ktoś nie ma żyletki czy nożyka do golenia, to choćby włosy na twarzy miał sobie wyrywać (sic!), to zarostu się pozbędzie. Po to się idzie do fryzjera, żeby za pieniądze zrobić sobie porządną fryzurę, oznacza to, że włos musi być idealnie gładki. Kto lubi nowocześniej, zamawia tektonika, czyli niewielkiego irokeza. Ta moda dotarła właśnie na Madagaskar.

– panie mają szersze pole do popisu (dłuższe?) bo, nie ścinają się na krótko. Włosy Malgaszek i Malgaszy są bardzo twarde, grube, a przy tym jednak puszyste. Malgaszki włosy zaplatają masowo, inaczej wyglądałyby jak promotor boksu Don King. Nie każdy wie, jak Don King się nazywa, ale każdy wie, jak wygląda. Malgaszki nie chcą upodabniać się do Don Kinga, dlatego większość sjesty spędzają w cieniu, wzajemnie sobie plotąc.

Na wypadek chęci plecenia na Madagaskarze poznajmy odpowiednie słownictwo.

volo – włosy

volo lava – długie włosy

volo matevina – gęste włosy

mandrandrana volo – zaplatać włosy

mpanety volo – fryzjer

Poniżej barwny banknot 5000 franków z 1950 roku przedstawiający świat malgaskich fryzur.

w podróży
jak kupić rybę?

Kasa ludzi kręci, poniżej odpowiednie słownictwo.

Pieniądze to vola.

Czerwone pieniądze to volamena, czyli po naszemu złoto.

Białe pieniądze to volafotsy, czyli po naszemu srebro.

Malgasz waży
o księdzu

Na Madagaskarze nie ma ani jednego jadowitego węża ani żadnego innego jadowitego gada. No może poza krokodylem, ale krokodyl jest jadowity specyficznie. Węże, pomimo, że całkowicie bezbronne, są fady, czyli tabu. Malgasze boją się ich panicznie, bo uważają je za zwierzęta nieczyste, złe, podstępne.

Zaczynamy od prostego wyrazu zwierzę: biby.

Zahaczamy po drodze o harmonijny wyraz brutalni ludzie:  olona bibibiby.

Kończymy na obrazowym wąż, czyli długie zwierzę: bibilava.

Malgasze lubią prosto i obrazowo. Kura to kobieta-kura, kogut to mężczyzna-kura a kurczak to mała-kura. Przynajmniej jajko nazywa się jajko, a nie zarodek-kura albo nienarodzona-kura. Zwyczajnie: ovy.

lemury

Obyczaj… w języku malgaskim niezwykle pojemny i giętki wyraz. Obyczaj, zwyczaj, ale też właściwość. Wyraz codziennie wymawiany wielokrotnie przez każdego Malgasza i każdą Malgaszkę. Gdy chcemy objaśnić na Madagaskarze, skąd biorą się dziwne obyczaje białych, używamy wygodnego słówka fomba.

Chcemy pojechać jednego dnia do dwóch wodospadów. Malgasz zdziwi się, po co? Jeden nie wystarczy? No to objaśniamy:

  • Mijerijery rian-drano avoavo, milomano, ity fomba vazaha ity! [Oglądać wodospady, kąpać się przy nich – oto obyczaj białego człowieka].

Nawiązujemy nić porozumienia z Malgaszami, którzy w niewiarygodny sposób czczą przodków mówiąc: W Polsce jest także wiele obyczajów związanych ze zmarłymi:

  • – Pologne mitovitovy amin’i Madagasikara. Misy fomban-drazana maro.

Giętkość słowa fomba jest nieskończona. Oddajemy do wyprania spodnie, na których jest plama, której nie da się wywabić. Nie chcemy, żeby Malgaszka w swej dziarskości wytarła w tym miejscu dziurę. Wskazujemy na plamę i mówimy:

  • Tsy manino, ity fombanazy. [To nie szkodzi, to jest „obyczaj”, powiedzielibyśmy „właściwość” tego czegoś].

Plama stała się dla spodni niezbywalna. Jest już w zwyczaju tych spodni, aby w tymże miejscu mieć plamę.

kameleony
złoto

Temat walentynkowy. Jest okazja do nauki słówka moje słoneczko.

Język malgaski jest językiem bardzo barwnym i opisowym. Co za tym idzie, słońce to zwyczajnie oko dnia. Masoandro (maso – oko, andro – dzień). Zaimki dzierżawcze sklejają się w malgaskim z rzeczownikami, czyli żeby coś było moje, doklejamy -ko. Gotowe: masoandroko, które czytamy masuandżuku z akcentem na an.

Oko dnia to dzień. A ładne oczy? Ładne oczy to tsaramaso. Ładne oczy to po polsku… fasola.

Żeby choć trochę rozwinąć tematykę walentynkową nauczymy się dziś mówić po malgasku kocham cię. Tiako ianao.

Czasownik tiako oznacza kilka pozytywnych rzeczy: lubić, chcieć i kochać. O co chodzi, wynika z kontekstu.

Tiako ianao. Kocham cię.

Tiako kafe mafaiky izaho. Lubię gorzką kawę.

Tsy tiako akondro. Nie chcę bananów.

megaprogram VIII
u fryzjera

Wchodzę w tym roku do sklepiku spożywczego w stolicy, w którym dobrze kojarzę małżeństwo właścicieli. Szefem jest kudłaty Francuz przypominający Gerarda Depardieu. Żonę ma Malgaszkę w wieku podobnym do swojego, obydwoje mają koło pięćdziesiątki. Malgaszkę od Francuza uważam za kobietę ogólnie kumatą. Tym bardziej zdziwiła mnie przygoda w sklepie. Witam się z szefową i przystępuję do zakupów:

  • Manao ahoana! Omeo labera iray sy coca maventy azafady. [Dzień dobry! Proszę jedno piwo i dużą colę!

  • Manao ahoana mompera! [Dzień dobry proszę księdza!]

  • Ahaa, za tsy mompera! [Eee tam, ja tam żaden ksiądz!]

Szefowa idzie po napoje i mówi do koleżanki tonem objaśniającym stan rzeczy:

  • Tsy mompera! [Nie ksiądz!]

Po czym z naciskiem, który może wyartykułować tylko osoba o wiedzy absolutnej, dodaje

  • Tsy mompera! Frera! [Nie ksiądz, to zakonnik!]

    Bywa, że mnie to bawi, bywa, że nie mam siły tłumaczyć, kim jestem. Dla Malgasza biały mówiący po malgasku jest albo księdzem, albo zakonnikiem. Innej możliwości nie ma, przecież nie może być małpą ani kosmitą! Bywały w zeszłym roku sytuacje, gdy przechodząc przez wioskę, zmuszony byłem pozdrawiać dzieci:

  •  Manao ahoana mompera! [Dzień dobry proszę księdza!]

  • Manao ahoana! [Dzień dobry!]

     

wyjazdy FAQ
o klimacie